7 mitów o podróżowaniu po 30., 40. i 50. roku życia, które wciąż blokują Twoje marzenia
Czy dalekie podróże są tylko dla bogatych?
Czy praca za granicą jest wyłącznie dla młodych?
Czy w „pewnym wieku” wypada już tylko stabilizacja?
Przez lata słyszałam te pytania dziesiątki razy. A potem kupiłam bilet w jedną stronę do Portugalii. Planu nie było, rodził sie na bieżąco. Minęło kilka lat, przez moją mapę życia przewinęło się kilka krajów i odbyło nie mało życiowych rewolucji.
Dziś mieszkam na Wyspach Kanaryjskich – i wciąż się rozwijam, uczę i podróżuję. Oto 7 mitów, z którymi rozprawiłam się w praktyce.
1. „Dalekie podróże są tylko dla bogatych”
Nie. Dalekie podróże są dla elastycznych.
Większość moich wyjazdów była efektem okazji i szybkich decyzji. Promocje, które znikały w kilkanaście minut, nie dawały czasu na skrzykiwanie znajomych ani długie analizy.
Pamiętam bilet do USA w obie strony za 150 euro. Oferta trwała mniej niż 30 minut. Najpierw kliknęłam „kup”, a dopiero potem zaczęłam planować.
Gdybym czekała na idealny moment i idealne towarzystwo, ta podróż nigdy by się nie wydarzyła.
Korzystałam też z projektów międzynarodowych i platform typu workaway – łączyłam pomoc przy ciekawych inicjatywach z poznawaniem kraju od środka. Dzięki temu mieszkałam m.in. w Portugalii, Włoszech i Hiszpanii.
Mam też swoje ulubione wyszukiwarki lotów, wiem jacy przewoźnicy oferują niższe ceny za bilet, albo jak zarezerwować tańszy nocleg i gdzie szukać potrzebnych informacji. Są też sposoby na noclegi bezkosztowe i to w całkiem fajnych warunkach.
Podróżowanie nie musi oznaczać hoteli i biur podróży. Dla mnie prawie zawsze oznacza coś zupełnie innego. Czasem oznacza wspólną kolację z hostami, naukę nowych umiejętności i życie „od środka”.
I właśnie to daje największą wartość.

2.„Po 40-tce jest już za późno na takie rzeczy”
To zdanie zawsze podnosiło mi ciśnienie.
Takiego myślenia oduczają podróże oraz konfrontacja z ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk, innych kręgów kulturowych i społecznych z innym podejściem do życia i świata w ogóle. To bardzo otwiera oczy.
Nagle okazuje się, że po 40-ce możesz tak naprawdę zacząć świetną przygodę życia, nauczyć się nowych umiejętności i ktoś cię doceni (o co w Polsce już bardzo trudno), a ponad wszystko – nikogo twój styl życia nie dziwi i nie bulwersuje. Kiedy na swojej drodze spotykasz podobnych sobie wiesz już, że wszystko z tobą ok.
To podróże oduczyły mnie ograniczającego myślenia.

3.„Najpierw stabilizacja, potem marzenia”
U mnie było odwrotnie.
Wyjechałam bez precyzyjnego planu pięcioletniego. Portugalia miała być „na chwilę”. Potem była Austria, Tajlandia (gdzie zrobiłam kurs masażu), Włochy, Walia, Anglia (kurs ratowniczki wodnej), Hiszpania, Francja – wiele miejsc, w których przebywałam na wymianie typu Workaway.
Ostatecznie po wielu latach włóczęgi osiadłam na dłużej na Wyspach Brytyjskich tylko po to, żeby wymienić je dla kontrastu na …Wyspy Kanaryjskie :).

Sam archipelag to osiem zupełnie różnych światów, które można w nieskończoność odkrywać. Każda wyspa ma inny krajobraz, klimat i energię. Mieszkając tutaj, czuję się trochę jak na niekończących się wakacjach – a jednocześnie normalnie pracuję i żyję.
Z jednej strony mam stabilność, z drugiej – wciąż odkrywam nowe miejsca. To inny rodzaj podróżowania: wolniejszy, bardziej świadomy, głębszy.
Zaraz za przysłowiową oceaniczną miedzą jest Maroko – przepiękny kraj, który zwiedziłam pod koniec 2025 roku. I z pewnością tam wrócę.
15 korzyści Workawaya i dlaczego warto. Praca i wakacje inaczej
4. „Nauka języka w dorosłym wieku nie ma sensu”
Ma ogromny sens.
Po czterdziestce możesz nauczyć się nowego języka, zmienić branżę, wyjechać, zacząć od nowa. Ja postawiłam na naukę hiszpańskiego i od trzech lat uczę się w szkole językowej Escuela Oficial de Idiomas w Icod de los Vinos na Teneryfie. I to jest jedna z najlepszych decyzji ostatnich lat.
Moja szkoła to nie tylko zajęcia w sali. To wydarzenia kulturalne, spotkania, projekty, wyjścia, rozmowy z ludźmi z różnych środowisk. Nauka języka stała się dla mnie częścią życia, a nie obowiązkiem. Daje mi ogromną frajdę i stała się częścią życia.

Wisienką na torcie jest fakt, że dzięki szkole podróżuję jeszcze bardziej, i to za darmo, bo mamy projekty z programu Erasmus Plus, finansowane w całości z UE. Można? Można.
Nauka hiszpańskiego w EOI – szkoła językowa, w której nie można się nudzić
4. „Pandemia wszystko przekreśliła”
Pandemia zastała mnie w Toskanii. Lockdown, zakaz wychodzenia na plażę i do lasu, zmieniające się komunikaty. Dla osoby, która nie lubi stagnacji, to było wyzwanie.
Ale właśnie wtedy zaczęłam intensywnie pisać. Pracowałam kreatywnie przy odnawianiu przestrzeni ośrodka jogi i medytacji, a po godzinach tworzyłam treści i zaczęłam pracę nad moją e-książką.
Czas przymusowego zatrzymania wykorzystałam na coś, co dziś pomaga innym ruszyć w świat. I szczerze – czasem trochę tęsknię za tamtym czasem, za spokojem i za refleksją.

5. „Podróże to tylko wakacje”
Nie. Dla mnie najważniejsi są ludzie i życie „od środka”.
W Australii i Nowej Zelandii zaskoczyła mnie życzliwość i kultura pracowników lotnisk. W Tajlandii – otwartość i tolerancja, choć z drugiej strony również trudne, niewygodne tematy, o których turyści wolą nie wiedzieć.
W Wielkiej Brytanii zobaczyłam realne procedury antydyskryminacyjne, szczególnie jeśli chodzi o wiek. W Austrii czy Niemczech przekonałam się, że pozornie sztywne policyjne przepisy potrafią być bardzo logiczne i ułatwiać życie.

Na Sycylii widziałam z kolei ogromne kontrasty – piękne miejsca popadające w ruinę i chaos poza prywatnymi posesjami. We Włoszech poznałam też temperament Włochów, ich ogromną, zaskakującą wręcz gadatliwość i głośny styl mówienia. Nie jest to coś, za czym przepadam, aczkolwiek samych Włochów i kraj uwielbiam.
Podróże nie są instagramową pocztówką – są konfrontacją z rzeczywistością. I właśnie dlatego rozwijają. Każdy kraj to inna mentalność, inne podejście do wieku, pracy, relacji. Podróże uczą tolerancji, elastyczności i dystansu do własnych przekonań. Pokazują, że „normalność” nie jest jedna.
Podróże pokazały mi też, że przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznajesz w biedzie” działa w przypadku osób poznanych w drodze. Wielokrotnie ktoś pomógł mi zupełnie bezinteresownie i to zdecydowanie przywraca wiarę w ludzi.

7. „Nie mam pieniędzy / czasu / odwagi”
Najczęściej problemem nie są pieniądze. Są nim przekonania.
Właśnie dlatego napisałam e-book „Jak tanio podróżować w każdym wieku i mieć z tego frajdę”.
Każdy rozdział to jedna z wymówek, które słyszę najczęściej:
-
„Nie znam języka”
-
„Nie stać mnie”
-
„Jestem za stara”
-
„Nie mam z kim jechać”
Pokazuję konkretne rozwiązania, narzędzia i alternatywy dla komercyjnych ofert. Dzielę się linkami, przykładami i własnymi historiami. To poradnik nie tylko o dalekich wyprawach, ale też o krótkich wyjazdach w Polsce czy tuż za granicą.
Bo podróżowanie nie ma daty ważności.
Dziś mieszkam na Kanarach, uczę się hiszpańskiego, przemieszczam między wyspami i wciąż planuję kolejne kierunki. Nie dlatego, że uciekam. Dlatego, że taki styl życia daje mi wolność i rozwój.

A jeśli coś wiem na pewno, to jedno: „za późno” istnieje głównie w naszych głowach.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli zaprosisz mnie na wirtualną kawę ☕
Jak widzisz, nie ma tu reklam ani sponsora — cały blog finansuję sama.
Przygotowanie takiego wpisu ze zdjęciami to wiele godzin pracy, czasem 1–2 dni.
Opisanie wszystkiego pod kątem SEO bywa żmudne i czasochłonne, ale robię to, żeby treści były dla Ciebie wartościowe i łatwe do znalezienia.
Dziękuję za każde wsparcie 🤍
Jak tanio podróżować w każdym wieku i mieć z tego frajdę – e-Book