Czy telepatia między człowiekiem a zwierzęciem istnieje? Moje doświadczenie
Czy możliwa jest telepatia ze zwierzętami?
To pytanie od lat fascynuje zarówno miłośników zwierząt, jak i osoby zainteresowane duchowością. Coraz więcej osób wierzy, że komunikacja niewerbalna między człowiekiem a zwierzęciem jest czymś realnym.
W sieci znajdziesz wiele materiałów na temat tego zjawiska – od nagrań po książki. Jedną z osób, które zajmują się komunikacją ze zwierzętami, jest Amelia Kinkade, autorka książki Język Cudów.
Choć sama nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać, czuję, że istnieją poziomy komunikacji wykraczające poza słowa – coś, co pozwala nam porozumiewać się nie tylko z innymi ludźmi, ale również ze zwierzętami.
Telepatia ze zwierzętami – czy to możliwe?
Wiele osób uważa, że telepatia między człowiekiem a zwierzęciem opiera się na:
- intuicji,
- energii,
- emocjach,
- głębokiej więzi.
Zwierzęta są niezwykle wrażliwe na nasze stany emocjonalne i często reagują szybciej niż inni ludzie. Czy to już telepatia? A może po prostu głębszy poziom komunikacji?
Moje doświadczenie z psami i pet sittingiem
Osoby, które śledzą mojego bloga, wiedzą, że kocham zwierzęta – szczególnie psy. W ostatnich latach wielokrotnie opiekowałam się nimi w ramach pet sittingu i house sittingu, często podczas podróży.
Miałam okazję mieszkać w różnych miejscach, gdzie opiekowałam się psami podczas nieobecności ich właścicieli. Te doświadczenia nauczyły mnie jednego – relacja ze zwierzęciem potrafi być niezwykle głęboka i intuicyjna.
👉 Zobacz też: Co to jest house-sitting i pet-sitting
Niezwykłe spotkanie i pies, który wyglądał jak wilk
Niedawno wydarzyło się coś, co skłoniło mnie do jeszcze głębszych refleksji na temat komunikacji ze zwierzętami.
Tydzień temu, w miejscu, w którym obecnie przebywam, poznałam dziewczynę z Polski – nazwijmy ją Maria. Odezwała się do mnie na Facebooku w odpowiedzi na mój komentarz i tak zaczęłyśmy rozmowę.
Co ciekawe, dzięki tej jednej interakcji poznałam też kilka innych osób z Polski, a moje grono znajomych zaczęło się powiększać.
Początkowo planowałyśmy spotkać się kilka dni później, jednak spontanicznie zmieniłyśmy plany. Wspomniałam o pięknej trasie trekkingowej w lesie niedaleko mnie – i to wystarczyło.
Już następnego dnia Maria przyjechała do mnie ze swoim psem – Luną.
Luna była niezwykła. Piękna, majestatyczna, przypominająca wilczycę. Od pierwszych chwil było w niej coś wyjątkowego – spokój, uważność i… trudna do opisania obecność. Wybrałyśmy się razem do „mojego” lasu – miejsca, które dobrze znam i często odwiedzam. Spędziłyśmy tam kilka godzin, a Luna była w swoim żywiole.

Lunch w La Guancha i nieoczekiwana propozycja
Po długim spacerze zgłodniałe udałyśmy się do La Guancha, gdzie odkryłyśmy przytulny lokal serwujący arepy – tradycyjne danie kuchni latynoamerykańskiej.
Jeśli nie wiesz, czym jest arepa, koniecznie sprawdź:
👉 Co to jest arepa?
Podczas lunchu rozmowa zeszła na temat planów Marii. W pewnym momencie poprosiła mnie o przysługę. Okazało się, że miała zaplanowany krótki wyjazd na południe wyspy, który wiązał się z nocną nieobecnością w domu. Nigdy wcześniej nie zostawiała Luny samej i zależało jej, aby ktoś zaufany się nią zajął.
Pet sitting na Teneryfie
Wcześniej opowiadałam jej o moich doświadczeniach związanych z pet sittingiem i opieką nad psami podczas podróży. Najwyraźniej to wystarczyło, by zdobyć jej zaufanie.
Zapytała mnie wprost, czy mogłabym zostać z Luną od soboty do niedzieli w jej domu.
I w tym momencie pojawiła się myśl… czy to przypadek? A może jednak wszystko dzieje się po coś?
Czy to był przypadek?
Jeszcze chwilę wcześniej planowałyśmy spotkać się kilka dni później. Jednak spontaniczna zmiana planów sprawiła, że zobaczyłyśmy się właśnie wtedy.
Patrząc z perspektywy – być może właśnie po to.
Zgodziłam się bez wahania. Tym bardziej, że Maria mieszka w przepięknym miejscu – domu położonym wśród plantacji bananów, gdzie panuje znacznie cieplejszy klimat niż u mnie.
A ja… miałam spędzić noc z Luną.
Nie wiedziałam jeszcze, że to doświadczenie okaże się czymś znacznie więcej niż zwykłą opieką nad psem.
Noc, która zmieniła wszystko – doświadczenie telepatii ze zwierzęciem
Po przyjeździe na miejsce zobaczyłam coś absolutnie wyjątkowego. Stary, kanaryjski dom z kamienia, drewnianymi sufitami i przestronnym wnętrzem, w którym kuchnia łączyła się z salonem. Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak okna z widokiem na Teide.
Od razu poczułam różnicę temperatur – było wyraźnie cieplej niż w miejscu, w którym aktualnie mieszkam. Ale to nie wszystko. Po chwili dotarło do mnie coś jeszcze bardziej niezwykłego. To wnętrze wyglądało niemal identycznie jak przestrzeń, którą od czasu do czasu wizualizuję podczas medytacji. To było jak deja vu. Jakby coś – jakaś niewidzialna siła – przyprowadziło mnie dokładnie w to miejsce, abym mogła zobaczyć „na żywo” fragment swojej własnej mapy marzeń.
Ale jak się okazało… to był dopiero początek.
Opieka nad psem
Zanim Maria wyszła, przekazała mi wszystkie najważniejsze informacje dotyczące Luny – jej jedzenia, zwyczajów i snu. Wspomniała też o czymś bardzo istotnym. Luna cierpi na epilepsja i sporadycznie miewa nocne ataki – najczęściej około 3 nad ranem. Ostatni atak miał miejsce miesiąc wcześniej, ale na wszelki wypadek zostałam dokładnie poinstruowana:
- jak wygląda napad,
- co powinnam zrobić,
- jak zachowuje się pies po ataku.
W ciągu dnia Luna była spokojna, łagodna i wyciszona. Jednak jeszcze przed wyjściem Marii dało się wyczuć, że coś jest nie tak.
Jakby wiedziała.
Leżała na zewnątrz, cicha, zamyślona… jak na psa – wyjątkowo poważna.
Nocny atak i coś więcej niż przypadek
Wieczorem zostałyśmy już same. Ja siedziałam dość długo, natomiast Luna szybko poszła spać do sypialni Marii. Przed snem zajrzałam do niej – spała spokojnie. Położyłam się, ale długo nie mogłam zasnąć. W końcu zasnęłam… i wtedy wydarzyło się coś dziwnego.
Obudziło mnie zimno. Wstałam włączyć grzejnik i przy okazji poszłam do łazienki. Wtedy usłyszałam niepokojące dźwięki dochodzące z sypialni. Było kilka minut po 3 w nocy.
Od razu wiedziałam.
Luna miała atak.
Leżała na łóżku i całym ciałem targały drgawki. Wyglądało to tak, jakby się dusiła – z pyska leciała ślina, a ciało było w silnych konwulsjach. Zrobiłam dokładnie to, co wcześniej mi powiedziano:
- zaczęłam ją głaskać,
- mówiłam do niej spokojnym, ale stanowczym głosem,
- dawałam jej poczucie bezpieczeństwa.
Po kilku minutach atak minął. Ale zanim obie się uspokoiłyśmy i mogłyśmy wrócić do snu, minęło jeszcze sporo czasu. Do łóżka wróciłam dopiero przed 5 rano.
Sen, który wszystko wyjaśnia?
Tej nocy wydarzyły się dwie rzeczy, które dały mi do myślenia. Tuż przed przebudzeniem miałam bardzo intensywny sen.
Śniło mi się, że znajduję się w zamkniętej przestrzeni – czymś na kształt samolotu lub kapsuły. Spadałam i rozpaczliwie próbowałam się wydostać, bo brakowało powietrza.
Czułam, że się duszę. Chciałam, żeby ktoś otworzył drzwi.
Dokładnie w tym samym momencie Luna przeżywała atak, podczas którego również wyglądała, jakby nie mogła oddychać.
Druga rzecz? Obudziłam się dokładnie wtedy, kiedy to się działo.
Telepatia ze zwierzęciem – czy to możliwe?
Przypadek? Nie sądzę.
Analizując całe zdarzenie, mam silne poczucie, że Luna w jakiś sposób wysłała mi sygnał. Może nieświadomie. Może instynktownie. Ale skutecznie.
To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że telepatia między człowiekiem a zwierzęciem może istnieć – i że zwierzęta komunikują się z nami na poziomie, którego nie zawsze rozumiemy.
Co było dalej?
Następnego dnia Luna była zupełnie inna. Spokojna, czuła, bliska.
Spędziła poranek przytulona do mnie na sofie, wtulając głowę w moje udo. Przed powrotem Marii czuwała przy bramie, jakby wiedziała, że zaraz wróci. Bo psy… wiedzą więcej, niż nam się wydaje. To doświadczenie pokazało mi jedno – zwierzęta czują, odbierają i komunikują znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie pojąć.
I to nie dotyczy tylko psów.
Chrzest bojowy po angielsku. Jak to powiedzieć?
Inne niezwykłe doświadczenie – historia Picasso
Ubiegłego lata, podczas wizyty w Polsce, przeżyłam inne, równie surrealistyczne doświadczenie.
Bohaterem tej historii był Picasso… ale nie ten, o którym myślisz 😉
👉 Kim jest Picasso? Sprawdź tutaj


Aktualizacja: rok później dowiedziałam się, że Luna odeszła za tęczowy most 🙁
Stara dusza – jak ją rozpoznać?
Jeśli moje teksty blogowe i posty podobają Ci się lub znajdujesz w nich przydatne informacje, będę szczęśliwa, jeśli zaprosisz mnie na wirtualną kawę, która pomoże mi w dalszym prowadzeniu i finansowaniu bloga, i zdecydowanie doda energii, aby znów coś napisać.
Sprawdź też, bo warto
- E-book: Jak tanio podróżować
- Alternatywa zawodowo-podróżnicza: Workaway
- Mini lekcje angielskiego na blogu: English is easy
- Język angielski: indywidualne lekcje online
- Praca zdalna: pomysły na pracę online
- Znajdziesz mnie też tutaj: Facebook, Instagram